Strona główna Rozmaitości HUMOR Humor

Humor

Żona do męża:
– Od dzisiaj koniec wychodzenia z kumplami, picia piwa, gry w bilard, oglądania meczów, teraz będziesz mi pomagał sprzątać, gotować, prać,… – ale
przerywa bo widzi, że mąż szykuje się do wyjścia
– Co Ty robisz?
– Idę do apteki!
– Po co?
– Po Stoperan bo chyba Cię posrało!!!

Budzi się Adam w raju po ciężkiej popijawie i czuje, że coś jest z nim nie tak. Maca się po całym ciele, maca i nagle przerażony woła:
– Co się stało, gdzie są wszystkie moje żebra?!
Na to głos z góry:
– A kto wczoraj panienki zamawiał?

Nauczycielka mówi do uczniów:
– Niech wstaną Ci, którzy uważają się za głupich.
Przez dłuższą chwilę nikt się nie podnosi. Nagle wstaje Jasiu. Nauczycielka z niedowierzaniem:
– Niemożliwe? Ty, Jasiu, uważasz, że jesteś głupi?!
– Nie, ale zrobiło mi się przykro, że tylko Pani stoi.

Cztery małżeńskie prawdy, które zna każdy żonaty facet:
– Jeśli chcesz zmienić świat, zrób to jeszcze będąc kawalerem. Bo po ślubie nie będziesz mógł zmienić nawet kanału w telewizorze.
– Słuchanie żony jest jak czytanie regulaminu oprogramowania. Nic nie rozumiesz, ale i tak akceptujesz.
– Szachy to jedyna gra, która odzwierciedla podział ról w małżeństwie. Biedny król może wykonać tylko jeden krok, podczas gdy królowa robi sobie co chce.
– Wszyscy mężczyźni są odważni. Horrory są im nie straszne. Śmierci śmieją się w twarz. Ale 5 nieodebranych połączeń od żony wywołuje u nich panikę.

Kompletnie skacowany facet obudził się wczesnym popołudniem. Na stole stało schłodzone piwo i kartka od żony:
– „Jestem w pracy. Gdybyś czegoś potrzebował, to zadzwoń i przyjadę, jak będę mogła najszybciej”.
Przeczytał ze dwa razy kartkę i nic nie rozumiejąc, pyta syna:
– Co ja takiego wczoraj zrobiłem? Kupiłem mamie pierścionek, przyniosłem kwiaty? Nic nie pamiętam! Może mi coś powiesz na ten temat?
– Tato, przyszedłeś rano kompletnie pijany, awanturowałeś się, a gdy mama zaczęła ci zdejmować spodnie, żebyś mógł pójść spać, krzyknąłeś: „Won, dziwko! Ja jestem żonaty!”.

Żona przegląda kobiecą prasę. Nagle z przerażeniem zrywa się z fotela i biegnie do męża:
– Kochanie, czy Ty wiesz ile trzeba biegać, żeby spalić jednego pączka?!
Mąż leniwie odrywa wzrok od telewizora, a gębę od piwa:
– A po jakiego diabła palić pączki?!

Do egzaminatora w ośrodku ruchu podchodzi mężczyzna:
– Wie Pan, jutro mój syn zdaje egzamin na prawo jazdy… ale pewnie nie zda.
Na to egzaminator:
– A założy się Pan o 3 tysiące, że zda?


Ksiądz zgubił się w górach, spotyka Bacę:
– Baco, którędy do Zakopanego?
– A, za ile?
– Jak to Baco, za ile? Za Bóg zapłać…
– A, to niech was Bóg poprowadzi…


Przychodzi kobieta do nieba, staje przed obliczem Św. Piotra i mówi, że szuka swojego męża, który odszedł 4 lata temu. Św. Piotr pyta:
– A jak się nazywał?
– No, Marian, Marian Kowalski.
Św. Piotr przeszukuje bazę, ale mówi, że nie może go znaleźć, więc pyta:
– A pobożny był? Do kościoła chodził?
– No był, był, każdej niedzieli chodziliśmy razem do kościoła.
– Ok, w takim razie poszukam pod „pobożnymi”.
Szuka, szuka, ale dalej nie może znaleźć, więc mówi:
– Pani, ten mąż to na pewno odszedł, bo nigdzie nie mogę go znaleźć.
No, Św. Piotrze, myśmy 50 lat w małżeństwie spędzili razem, przecież wiem, że odszedł.
Na to, Św. Piotr:
– 50 lat razem?! Trzeba było tak mówić od razu – będzie pod męczennikami.