
Cztery małżeńskie prawdy, które zna każdy żonaty facet:
– Jeśli chcesz zmienić świat, zrób to jeszcze będąc kawalerem. Bo po ślubie nie będziesz mógł zmienić nawet kanału w telewizorze.
– Słuchanie żony jest jak czytanie regulaminu oprogramowania. Nic nie rozumiesz, ale i tak akceptujesz.
– Szachy to jedyna gra, która odzwierciedla podział ról w małżeństwie. Biedny król może wykonać tylko jeden krok, podczas gdy królowa robi sobie co chce.
– Wszyscy mężczyźni są odważni. Horrory są im nie straszne. Śmierci śmieją się w twarz. Ale 5 nieodebranych połączeń od żony wywołuje u nich panikę.

Kompletnie skacowany facet obudził się wczesnym popołudniem. Na stole stało schłodzone piwo i kartka od żony:
– „Jestem w pracy. Gdybyś czegoś potrzebował, to zadzwoń i przyjadę, jak będę mogła najszybciej”.
Przeczytał ze dwa razy kartkę i nic nie rozumiejąc, pyta syna:
– Co ja takiego wczoraj zrobiłem? Kupiłem mamie pierścionek, przyniosłem kwiaty? Nic nie pamiętam! Może mi coś powiesz na ten temat?
– Tato, przyszedłeś rano kompletnie pijany, awanturowałeś się, a gdy mama zaczęła ci zdejmować spodnie, żebyś mógł pójść spać, krzyknąłeś: „Won, dziwko! Ja jestem żonaty!”.

Żona przegląda kobiecą prasę. Nagle z przerażeniem zrywa się z fotela i biegnie do męża:
– Kochanie, czy Ty wiesz ile trzeba biegać, żeby spalić jednego pączka?!
Mąż leniwie odrywa wzrok od telewizora, a gębę od piwa:
– A po jakiego diabła palić pączki?!

Do egzaminatora w ośrodku ruchu podchodzi mężczyzna:
– Wie Pan, jutro mój syn zdaje egzamin na prawo jazdy… ale pewnie nie zda.
Na to egzaminator:
– A założy się Pan o 3 tysiące, że zda?

Ksiądz zgubił się w górach, spotyka Bacę:
– Baco, którędy do Zakopanego?
– A, za ile?
– Jak to Baco, za ile? Za Bóg zapłać…
– A, to niech was Bóg poprowadzi…



